poniedziałek, 6 października 2014

Masło Shea (Karite)

Serię artykułów poświęconych naturalnym masłom i olejom pozyskiwanym z roślin rozpocznę od mojego absolutnego ulubieńca, który wg mnie nie ma sobie równych w pielęgnacji całego ciała, czyli :


MASŁO SHEA (karite, Butyrospermum Parkii, shea butter) - wytwarzane jest z nasion afrykańskiego drzewa - masłosza Parka rosnącego w Afryce Zachodniej, głównie na otwartych obszarach sawanny. Jego owoce według tradycji mogą zbierać tylko kobiety i tylko one mogą ręcznie wytwarzać z nich masło. Obecnie jednak w wytłaczaniu tłuszczu z orzechów pomagają maszyny - prasy i specjalne mieszadła, często obsługiwane również przez mężczyzn.

Czyste, świeże, nierafinowane masło ma konsystencję jasnej pasty o zabarwieniu lekko wpadającym w kremowo-żółtawy, bądź szaro-brązowy odcień. Takie masło posiada delikatny, orzechowo-drzewny aromat. Poszczególne partie masła shea mogą się jednak różnić od siebie odcieniem, konsystencją, intensywnością zapachu - w zależności od techniki wytwarzania go oraz od warunków w jakich przyszło rosnąć masłoszowi, z którego nasion zostało wytworzone. Możemy spotkać je w postaci jednolitej gęstej pasty, w formie bryłek, o grudkowej strukturze, bądź puszystej, kremowej i miękkiej konsystencji.

nierafinowane masło shea
Masło shea o czystym, idealnie białym zabarwieniu zostało przetworzone - poddane rafinacji.
rafinowane masło shea

W temperaturze pokojowej masło ma konsystencję stałą. Dopiero po podgrzaniu do temperatury powyżej ok. 35 stopni zaczyna przybierać oleistą postać. Pod wpływem ciepła dłoni rozpuszcza się na skórze.
rozpuszczanie masła shea w ciepłej kąpieli wodnej

CENNE WŁAŚCIWOŚCI I DZIAŁANIE
Masło shea to przede wszystkim solidna regeneracja skóry - wzmacnia ono "cement komórkowy" warstwy rogowej skóry, co ma wpływ również na jej elastyczność. W swoim składzie zawiera cztery kwasy tłuszczowe: oleinowy, stearynowy, palmitynowy i linolenowy, które są prawie identyczne z kwasami tłuszczowymi znajdującymi się w warstwie rogowej naskórka. Dzięki temu jest ono doskonale tolerowane i wchłaniane przez skórę. Masło shea łagodzi podrażnienia a także przyspiesza proces gojenia się ran i poparzeń (także słonecznych), wspomaga ich zabliźnianie. Stanowi ochronę przed wysuszeniem i promieniami słonecznymi - sprawdza się do opalania - jest naturalnym filtrem słonecznym (odpowiadającym SPF 4-8), pomaga zlikwidować przebarwienia. Chroni skórę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi (Wiatr, niskie temperatury), zanieczyszczeniem powietrza. Idealnie zabezpiecza skórę przed mrozem w zimie.

Masełko to opóźnia także procesy starzenia oraz powstawanie zmarszczek, wygładza i ujędrnia skórę. Spłyca zmarszczki poprzez zwiększenie napięcia naskórka. Wspomaga magazynowanie wody przez komórki naskórka. 

Nadaje się do każdego rodzaju skóry, jednak szczególnie korzystnie działa na skórę suchą, ubogą w tłuszcze i słabo nawilżoną - doskonale ją nawilża i natłuszcza. 
Masło shea jest bezpieczne, gdyż nie wykazuje działania alergizującego - można śmiało smarować nim każdą część ciała. 

Jego stosowanie polecane jest przy problemach skóry takich jak łuszczyca, egzema, atopowe zapalenie skóry oraz przy zapaleniach stawów i obrzękach.
Spotkałam się z wieloma opiniami twierdzącymi, że to masełko przynosi ulgę zarówno dzieciom jak i dorosłym z atopowym zapaleniem skóry - dzięki zawartości witamin A i E oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych wspomaga gojenie, łagodzi i niweluje swędzenie, zapobiega nowym podrażnieniom i powstawaniu nowych stanów zapalnych, koi skórę. Najlepiej wmasować je w skórę zaraz po kąpieli, można również dodać kawałek masełka do kąpieli - rozpuści się w ciepłej wodzie i nawilży skórę.
Doskonale sprawdza się w pielęgnacji delikatnej skóry noworodków, także na odparzenia popieluszkowe. Stosowane regularnie w trakcie ciąży pozwala uniknąć rozstępów. Przeciwdziała również powstałym już rozstępom oraz cellulitis. Świetnie zmiękcza i regeneruje zrogowaciałą, suchą i popękaną skórę stóp (dobrze jest nasmarować je na noc i założyć bawełniane skarpetki - rano stopy będą wspaniale nawilżone i mięciutkie, tak samo zregenerują zniszczoną skórę dłoni, paznokcie i skórki). Stosuje się je także do odżywienia włosów - niewielką ilość wetrzeć we włosy, zawinąć w ręcznik, bądź termoczepek, pozostawić na ok 30 minut (można także zostawić na całą noc), po czym zmyć dwukrotnie szamponem. Masło shea z powodzeniem zastąpi pomadkę do ust - wygładzi je i nawilży, zapobiegnie ich spierzchnięciu. Przyśpieszy gojenie podrażnionej skóry nosa przy katarze. Można również zrobić sobie z niego odżywiającą, natłuszczającą i wygładzającą maseczkę do twarzy (posmarować obficie twarz, pozostawić na ok 20 minut, po czym zmyć ciepłą wodą bądź usunąć papierowym ręcznikiem jedynie jego nadmiar). Moja mama smaruje nim twarz na noc, a rano zachwyca się wygładzoną i miłą w dotyku skórą :-)
Masło shea, dzięki jego wszechstronnym właściwościom stanowi bazę wykonywanych przeze mnie balsamów do ciała. Często stosuję je jako regenerujący krem na noc. Jest to mój ulubiony naturalny kosmetyk do ciała. Potwierdzam także, jego przeciwzmarszczkowe właściwości - wygładziło pierwsze zmarszczki mimiczne na mojej trzydziestojednoletniej skórze.

TRWAŁOSĆ MASŁA SHEA
Dzięki wysokiej zawartości kwasu cynamonowego, kwasu galusowego i estrów cynamonowych oraz katechin masło jest w naturalny sposób zabezpieczone przed jełczeniem. Z ubiegiem lat stopniowo będzie traciło wartości odżywcze w wyniku rozkładania się kwasów tłuszczowych oraz utleniania witamin, jednak mimo upływu nawet kilkunastu lat, prawdziwe masło shea się nie zepsuje i nadal będzie zdatne do użytku, zachowując nawilżające działanie. Natomiast swoje w pełni lecznicze właściwości zachowuje przez ok. rok do dwóch lat. Nie musi być przechowywane w lodówce. Wystarczy zapewnić mu zacienione miejsce, oraz temperaturę pokojową (która i tak w porównaniu z afrykańskimi upałami - będzie "chłodna").

WCHŁANIANIE
Jedyną wadą masła shea jest jego dość trudne wchłanianie, tworzy na powierzchni skóry tłusty film, zwłaszcza, gdy obficie się nim nasmarujemy. Najlepiej jest rozsmarowywać je małymi porcjami, cienką warstwą na jeszcze ciepłą i wilgotną po kąpieli skórę - dzięki temu zatrzymamy nawilżenie skóry i zmniejszymy uczucie tłustości.
Mimo, iż masło shea nie jest uważane za komedogenne, u niektórych może powodować zapychanie, mnie to jednak nie dotyczy, natomiast osoby ze skłonnością do zapychania porów najlepiej żeby najpierw przetestowały je na małym kawałku skóry.
Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma cierpliwość do tego typu tłustej i treściwej konsystencji, jednak żaden inny kosmetyk nie jest w stanie tak wspaniale zregenerować mojej skóry niż to afrykańskie masełko :-)

RAFINOWANE CZY NIERAFINOWANE?

Nierafinowane masło shea ma jasny kolor z kremowo-żółtym bądź wpadającym w brązy i szarości odcieniem. Zwiera cenne składniki fenolowe i jest uzyskiwane z nasion masłosza najczęściej metodą tradycyjną - tłuszcz oddziela się od orzechów za pomocą specjalnego mieszadła albo prasy (tylko ten etap można nazwać "tłoczeniem na zimno"), następnie wytłoczoną oleinę wraz z rozdrobnionymi orzechami podgrzewa się w gorącej wodzie. Podczas gotowania z rozdrobnionych nasion tłuszcz wypływa na wierzch i jest zbierany. Przy tej metodzie w maśle shea pozostaje najwięcej składników odżywczych i witamin.

Rafinowane masło shea o idealnie czystym białym kolorze jest oczyszczone i przechodzi przez szereg różnych procesów. Podczas rafinacji jest poddawane odkwaszaniu - zobojętnieniu wolnych kwasów tłuszczowych, odwonieniu - czyli zneutralizowaniu zapachu oraz odbarwianiu. Tu należy zaznaczyć, że masła i oleje rafinowane tracą pewną część kwasów tłuszczowych, przez co uważa się je za uboższe.
Istnieje kilka metod rafinacji, czyli oczyszczania masła shea, z których najbardziej znane to:
  •   rafinacja chemiczna - alkaiczna - za pomocą silnie alkaicznego wodorotleku sodu. Podczas tego procesu podgrzewa się masło, dodaje wdorotlenek sodu i miesza, w wyniku czego otrzymany oleisty płyn rozwarstwi się na olej rafinowany, który powoli opada na dno i frakcję mydlaną, którą następnie się zbiera, a gotowy olej zlewa. Metoda ta bywa ulepszana poprzez kolejne procesy - zneutralizowanie oleju np. kwaskiem cytrynowym, następnie w celu wypłukania go z nieczystości umieszcza się go w specjalnym cylindrycznym urządzeniu, w którym pod ciśnieniem podgrzewa się olej do 90oC przy pomocy pary wodnej, następnie dodaje się substancje, głownie naturalnego pochodzenia (węgiel, glinki) w celu wyciągnięcia drobinek odpowiadających za barwę, po czym po raz kolejny masło poddaje się filtracji w celu oczyszczenia. Następnym etapem jest pozbawienie masła charakterystycznego zapachu poprzez podgrzanie go do bardzo wysokiej temperatury w specjalnym urządzeniu, w wyniku czego olejki eteryczna odparowują. Metoda ta sprawia, ze masło shea jest czysto-białe, bez zapachu oraz dłużej się przechowuje przy jednoczesnym zachowaniu większości cennych właściwości;
  •   rafinacja rozpuszczalnikiem - aby zwiększyć wydajność produkcji stosowana jest metoda ekstrakcji rozpuszczalnikiem - najczęściej heksanem, który jest pozyskiwany w procesie rafinacji ropy naftowej. Tego masła lepiej unikać ze względu na to, że toksyczny heksan może przeniknąć do masła a następnie w naszą skórę i organizm;
  •    rafinacja fizyczna - polega na podgrzaniu masła do bardzo wysokiej temperatury przy zachowaniu odpowiedniego ciśnienia.
  •     metoda alkon - masło shea podgrzewane jest dwukrotnie -najpierw do niższej, a potem do wyższej temperatury;

Masło nie poddane wtórnej obróbce zachowuje najwięcej cennych właściwości, jednak mimo tego, wiele osób stosując je nie zauważa różnicy w działaniu pomiędzy nimi a tymi rafinowanymi.
Jeśli o mnie chodzi, to chętniej wybieram nieprzetworzone produkty, dlatego też wolę nierafinowane masło shea.

W masło shea zapatrzymy się w prawie każdym sklepie z kosmetykami naturalnymi (najczęściej są to sklepy internetowe, choć coraz więcej powstaje sklepów stacjonarnych, co mnie bardzo cieszy). Poniżej opiszę te masełka, które miałam okazję na sobie przetestować z kilku moich ulubionych sklepów: Mydlarnia u Franciszka, Yasmeen, Blisko Natury, Pachnąca Kraina i Duafe.
Dostępne są zarówno czyste nierafinowane masła, jak również te rafinowane,
 
masła shea w czystej postaci

albo gotowe pięknie pachnące balsamy do ciała, których bazą jest masło shea.

gotowe balsamy do ciała z masłem shea

** MYDLARNIA U FRANCISZKA **
Pierwszy raz zetknęłam się z tym masełkiem w sklepie stacjonarnym "Mydlarnia u Franciszka"
Masła shea z Mydlarni u Franciszka

Dzikie masło Shea BIO z oferty Mydlarni u Franciszka ma delikatną, luźną oraz złożoną z bardzo drobnych grudek strukturę. Co prawda na opakowaniu brak jest informacji dotyczącej metody jego wytwarzania, jednak śnieżnobiały kolor świadczy jednoznacznie, iż jest to masło rafinowane. W jednym z komentarzy do tego masełka na stronie sklepu internetowego, w odpowiedzi na pytanie klientki, Mydlarnia u Franciszka poinformowała, że jest ono "rafinowane parą wodną", przez co traci charakterystyczny dla surowego masła shea orzechowo-drzewny zapach i zyskuje biały kolor. Zapewniono również, iż zachowuje wszystkie swoje walory pielęgnacyjne (tutaj)
Na opakowaniu, którego jestem w posiadaniu, widnieje informacja, iż pochodzi ono z Burkina Faso. Masło posiada certyfikat ECOCERT (francuska organizacja kontroli i akredytacji produktów organicznych i ekologicznych uznawana w ponad 80 krajach na całym świecie). Masło to jest wygodne w aplikacji i skutecznie nawilża i natłuszcza suchą skórę.  

Cena: 49zł /100g, 84zł-200g.





W Mydlarni u Franciszka mamy również do wyboru gotowe przepięknie pachnące balsamy do ciała z masłem shea  (o których pisałam już tutaj: tutaj)
Producent deklaruje, iż 50% składu balsamu stanowi masło shea.
Kolejno wymieniane są: wosk pszczeli, olej awokado, olej sojowy, olej z nasion winogron, olejki eteryczne. Jednak pod koniec listy znajdziemy w nim również m. in. PEG-8, oraz limonene, którego pochodzenia nie podano (-w związku z tym nie wiadomo czy jest to bezpieczny naturalnie pozyskiwany składnik, czy też syntetycznie wytwarzana substancja imitująca cytrusowy zapach, mająca niestety również działanie kancerogenne).
Balsamy mają bardzo trwałe i piękne zapachy takie jak pomarańcza z chili, grecki, magnolia, białe piżmo, mleczny z nagietkiem, len z grejpfrutem, epice - do tej pory przetestowałam pierwsze cztery z wymienionych powyżej i stwierdzam, że nie trzeba przy ich zastosowaniu używać dodatkowo perfum, ich intensywny i piękny zapach jest wyczuwany przez otoczenie.

Od pewnego czasu w Mydlarni u Franciszka zagościły nowe rodzaje balsamów z nieco lepszym składem i większą zawartością masła shea - bo aż 83%. Spośród nich mamy do wyboru następujące rodzaje: zielona herbata, mango, liść oliwny, mleko z marakują, cedr - z tej grupy przetestowałam balsam o bardzo intensywnie słodkim zapachu mango.
Ich skład przedstawia się następująco: masło shea, wosk pszczeli, parfum (-komponent zapachowy - dość wysoko w składzie, co tłumaczy bardzo intensywny zapach balsamu), olej z pestek winogron, gliceryna, olej z avokado, dalej są kolejne składniki zapachowe - w zależności od wersji balsamu: linalol (może być rożnego pochodzenia), /alpha methyl, /hexyl cinnamal (naturalnego pochodzenia), /citronellol (może być różnego pochodzenia).
Wersja o zapachu mango zawiera dodatkowo limonene (o którym było już powyżej) i citral (imitujący zapach cytryny), z kolei cedrowy zawiera dodatkowo alpha-iso-methylionone, amyl cinnamal, eugenol, natomiast zielona herbata dodatkowo zawiera: 3-cyclohexene,1-carboxaldehyde.
Franciszkowe balsamy sprawdzają się w pielęgnacji ciała, zwłaszcza suchej skóry. 100g takiego balsamu kosztuje 28 zł (plus pudełeczko do którego zostanie zapakowany w cenie 2,50zł).

** YASMEEN **
W sklepie Yasmeen - również mamy ogromny wybór kosmetyków, których bazą jest to wspaniałe masełko.
masła shea z Yasmeen
Niewątpliwie króluje pośród nich:
organiczne, nierafinowane Sana naturalne masło shea Fair Trade EKO (100g) pochodzi z  Ghany, produkowane jest w żeńskiej spółdzielni tradycyjną ręczną metodą, bez użycia środków chemicznych.
Posiada certyfikat sprawiedliwego handlu Fair Trade (międzynarodowy ruch mający na celu pomoc w rozwoju dla drobnych wytwórców w krajach Trzeciego Świata. Jego naczelną zasadą jest to, że człowiek jest ważniejszy od zysku. To szacunek i troska o ludzi i środowisko a także zapewnienie sprawiedliwego wynagrodzenia za wykonaną pracę) oraz certyfikat ekologicznej uprawy Soil Association
Nie zawiera żadnych sztucznych dodatków - to czysta natura :-)

To naturalne, wysokogatunkowe, organiczne masło shea ma wspaniałą, kremową, gładką konsystencję. Miałam już do czynienia z wieloma nierafinowanymi masełkami shea, ale to jest naprawdę wyjątkowe - delikatne, mięciutkie, wręcz "puszyste" ;-) Idealnie nadaje się do twarzy. Bardzo przyjemnie rozprowadza się je na skórze. 


Za 100g tego rewelacyjnego masełka zapłacimy 24 zł.



W ofercie Yasmeen jest także wysokogatunkowe naturalne masło shea Nilotica 60ml (Vitellaria Nilotica Butter) pochodzące z Sudanu - jest to rzadko spotykane masło o wyższej wartości, otrzymywane ze wschodniej odmiany afrykańskich drzew shea.
Ma podobne właściwości do masła shea, jednak Nilotica jest miększe, bardziej kremowe a zarazem mniej tłuste, niż tradycyjne masło shea. Wyróżnia je także silniejsze działanie przeciwzapalne oraz łagodniejszy zapach. Podobnie jak masło shea posiada działanie nawilżające i gojące.
Jest bogate w antyoksydanty, kwasy tłuszczowe, sterole, witaminy A, E i F. Jednak w porównaniu z masłem shea zachodnim zawiera mniejszą ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych - dzięki czemu z kolei szybciej się wchłania, zawiera także mniejszą ilość witaminy A i sterolów.



Bardzo polubiłam to masełko, ma dość gładką, przyjemną w aplikacji konsystencję. Stosuję je często do twarzy na noc, choć zdarzało mi się również cieniutką warstwą rozprowadzić je na twarzy - uprzednio dodatkowo nawilżonej woda kwiatową - w dzień, wtedy naprawdę szybko się wchłania i świetnie zabezpiecza skórę przed niekorzystnymi dla skóry warunkami atmosferycznymi. 

Masełko jest zamknięte w malutkim słoiczku z ciemnego szkła - co jest dodatkowym plusem - lubię takie rozwiązanie, gdzie masełko nie ma kontaktu z plastikowym czy aluminiowym opakowaniem.
Słoiczek 60ml tego wyjątkowego masełka kosztuje 24zł.

W Yasmeen mamy do wyboru nie tylko surowe, nierafinowane masło shea, lecz także w postaci gotowych, pachnących maseł - balsamów do ciała:

Sana naturalne masła shea wyrabiane ręcznie w wielu wersjach zapachowych - Grejpfrut z Palmelo, Tuberoza, Rajski Melon, Afryka, Róża, Pomarańcza z chili, Werbena z Trawą Cytrynową oraz Gardenia (dostępne tutaj)
Zawierają one w 80% masło shea, naturalne, tłoczone na zimno oleje roślinne (olej ze słodkich migdałów, macadamia, sojowy oraz z pestek winogron), dodatkowo zawierają wosk pszczeli, a także dodatek alkoholu cetylowego (który zaliczany jest do bezpiecznych alkoholi tłuszczowych - pozyskiwanych w wyniku redukcji wodorem kwasu palmitynowego pochodzącego z olejów roślinnych - głównie palmowego lub kokosowego) oraz komponenty zapachowe - olejki eteryczne i witaminę E.
Miałam okazję przetestować wersję zapachową Tuberoza oraz Pomarańcza z Chili. Oba zapachy mnie urzekły - zarówno piękna, kwiatowa, słodka woń tuberozy (przypominająca połączenie jaśminu, konwalii, gardenii oraz kwiatów cytrusów) jak i energetyczny, intensywny, soczyście cytrusowy zapach pomarańczy z chili.


Masełka te mają łatwą w aplikacji konsystencję, mogą z powodzeniem zastąpić perfumy - ich przyjemny zapach jest długo wyczuwalny na skórze. Masełko jest odżywcze, nawilżające i natłuszczające. To świetny balsam do ciała zwłaszcza dla osób posiadających suchą i potrzebującą regeneracji skórę. Doskonale się nada do aromatycznego masażu ciała.
Za 100g tego pachnącego balsamu zapłacimy 24 zł.

W Yasmeen dostaniemy również pachnące kombinacje masła shea z innymi olejami, których producentem jest Nacomi (dostępne tutaj).
Dostępne wersje to: masło shea i olej z pestek winogron - greckie, masło shea i olej arganowy - poziomka, masło shea i olej macadamia - pomarańcza, masło shea i olej ze słodkich migdałów - wanilia, masło shea i olej arganowy - zielona herbata, masło shea i olej avocado - piżmo, masło shea i olej arganowy - róża i jogurt, masło shea i olej arganowy - wiśnia oraz masło shea i olej ze słodkich migdałów BIO.
Do testowania otrzymałam od Yasmeen Masło shea i olej avocado - piżmo - regeneracyjne i przeciwzapalne. Jego skład jest bardzo przyjazny i krótki - masło shea, olej z avocado, witamina E (-Tocopherol Aceate) oraz komponent zapachowy.
Ma kremową, bardzo gładką i delikatną konsystencję, bardzo łatwo rozsmarowuje się na skórze. Pozostawia ją miękką, zregenerowaną i nawilżoną, dodatkowo nadając jej przyjemnie słodki i trwały zapach piżma.
Za 100g opakowanie zapłacimy 19,50 zł.








** BLISKO NATURY**

Jeśli ktoś lubi zabawę w samodzielne robienie balsamów do ciała to mogę polecić nierafinowane masło shea  z  Blisko Natury (w sklepie on-line dostępne są gramatury: 50g - 7,50zł, 100g - 13,99 zł, 400g - 45 zł, 1kg -99 zł (aktualnie w promocji 59,99zł) - nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, żeby nie było tam jakiejś korzystnej promocji na którąś z gramatur masełka shea :-) 

Masełko sprzedawane w blisko natury  pochodzi z Ghany. Co prawda nie ma idealnie gładkiej konsystencji, a jest w postaci bryłek, ale to nie stanowi przeszkody, gdyż można łatwo z takiej bryłki oderwać kawałek, rozpuścić w dłoni i wmasować w skórę. 
Można także je rozpuścić (najlepiej w kąpieli wodnej) i zmieszać z innymi olejami płynnymi - otrzymamy wtedy kremowy balsam do ciała (jak zrobić taki balsam pisałam już tutaj:  tutaj) Nierafinowane masełko shea z blisko natury jest pozyskiwane ręczną metodą, nie zawiera barwników czy sztucznych aromatów. Ma naturalny łagodny zapach charakterystyczny dla masła shea. Solidnie nawilża i natłuszcza skórę.
Osoby, które wolą bezwonne i neutralne zapachy mogą wybrać z oferty blisko natury rafinowaną wersję masła shea (50g - 7,80 zł, 100g - 9,60 zł, 1 kg - 36,80 zł).


Dostaniemy tu również szlachetną odmianę nierafinowanego masła Shea Nilotica BIO  (dostępne gramatury to 20g -15,15 zł i 50g -27,99 zł). Konsystencja masła pochodzącego ze wschodniej odmiany Nilotica jak już wyżej pisałam, jest lżejsza, miększa i luźniejsza (w temperaturze pokojowej może być nawet półpłynna) w porównaniu z masłem shea z zachodniej części Afryki. 
Różni się także zapachem - jest on jakby słodszy i delikatnie orzechowy. Masełko to sprowadzane jest z Ugandy, ma małe grudeczki, które szybko się rozpuszczają w kontakcie z ciepłą skórą. Bardzo dobrze nawilża i natłuszcza suchą skórę. Polecane jest do pielęgnacji całego ciała, a szczególnie do twarzy i pod oczy, również do skóry suchej, spękanej. Pomocne jest przy leczeniu wyprysków, poparzeń słonecznych oraz łuszczycy. Jeśli nie nałożymy grubej warstwy - szybko się wchłonie. Posiada delikatny, naturalny filtr przeciw promieniowaniu UV, odpowiadający wartości SPF ok. 6 Najczęściej stosuję je na noc na twarz, zamiennie z pozostałymi masłami naturalnymi - wystarczy odrobina.



** PACHNĄCA KRAINA **
Kolejnym sklepem, w którym również zaopatruję się w masło shea jest Pachnąca Kraina 


Spośród wielu dostępnych tu wersji masła shea stosowałam m.in masło shea surowe, bez żadnych dodatków (100ml - 25zł) 

Masełko pochodzi z Togo. Ma gęstą a zarazem miękką strukturę złożoną z tak drobnych, że prawie niezauważalnych grudeczek. Świetnie sobie radzi z wysuszoną, zrogowaciałą skórą. 
Ze względu na swoją gęstość dość długo się wchłania. Bardzo dobrze regeneruje skórę. Już po tygodniowym stosowaniu zauważalna jest poprawa wygładzenia i jędrności skóry.





Sklep w swojej ofercie ma również perfumujące balsamy na bazie masła shea zamknięte w malutkich 30 ml słoiczkach: zmysłowy, orientalny zapach Khalida oraz rześki i finezyjny Dżamila. Oba opisywałam już wcześniej tutaj.


Balsamy perfumujące mają półpłynną, gładką konsystencję.
Oprócz masła shea zawierają naturalne oleje, wyciągi roślinne z kory, nasion, płatków kwiatów, żywic i wonnych soków drzewnych. 
Bardzo lubię obie wersje zapachowe, mają piękną, niespotykaną woń. 
Zakupimy je w cenie 14 zł (30ml)









Testowałam również pachnący, gotowy balsam do ciała- masło shea dzikie drzewko 150 ml /170g -25 zł, który ma z kolei gęstą i gładką konsystencję, jego aplikacja jest łatwa, jednak dość długo się wchłania - jak każdy inny na bazie masła shea.
Pozostawia dodatkowo na skórze niebanalny, subtelny, przyjemnie słodkawy zapach. 

W jego składzie oprócz masła shea znajdziemy olej ze słodkich migdałów, petrolatum (wazelina -wosk pochodzący z przerobu ropy naftowej), wosk pszczeli (oczyszczony, biały), olej z opuncji figowej, olej z baobabu, tocopherol aceate(witamina E), fragrance (komponent zapachowy).




W pachnącej krainie dostaniemy dodatkowo inne balsamy których bazą jest masło shea: z olejem nigelle bezzapachowy, z olejem z czarnuszki i piżmem, z chili (naturalna eliminacja cellulitu), Afryka (przeciwbólowy, zakwasy, stawy), z palmerozą (problemy skórne, potliwość). Za 150ml każdego z nich zapłacimy 25zł.

** DUAFE **
I na koniec moje najnowsze odkrycie -rewelacyjne nierafinowane, organiczne masło shea  w szklanych słoiczkach 180ml/100g  z oferty Duafe.  

Jego delikatna, wręcz kremowa konsystencja jest bardzo wygodna w aplikacji - jest tak "puszyste" i świeżutkie, że chwilami ma się wrażenie, że nabiera się palcami piankowe ptasie mleczko :-) Tu na prawdę czuć wysoką jakość. Wystarczy rozsmarować jego niewielką ilość, jest bardzo wydajne. Ma naturalny przyjemny zapach w którym można wyczuć orzechowo-kwiatową nutę. Wspaniale regeneruje skórę, wyraźnie przyspiesza gojenie się wyprysków i stanów zapalnych skóry. 


Sprowadzane jest bezpośrednio z Ghany przez sympatycznego właściciela marki Duafe wraz z jego Ghanijską małżonką. Masełko przywożone jest z wioski położonej na północy Ghany, słynącej z produkcji tego wyjątkowo miękkiego i delikatnego masełka, częściej wybieranego przez lokalne kobiety. 


Właściciel informuje na swojej stronie, iż ofertę należy traktować jako "ofertę grzecznościową" skierowaną do osób naprawdę zainteresowanych zdrowym trybem życia i korzystaniem z naturalnych dobrodziejstw natury. Ilość tego masełka jest ograniczona, gdyż jest ono przywożone przez Właściciela Duafe do polski średnio co pół roku. Masło shea od Duafe nie jest poddawane żadnym modyfikacjom -  to prawdziwe masełko prosto z Afryki :-) Bardzo się cieszę, że je wypróbowałam i na pewno zamówię je jeszcze nie raz :-) 


 Tutaj można dodatkowo obejrzeć krótkie i ciekawe filmiki nagrane w Ghanijskiej wiosce stworzone przez Właściciela sklepu, obalające mity jakie powstały na temat masła shea :-)  
W ofercie sklepu jest jeszcze wersja masła shea z olejkiem z trawy cytrynowej (jednak jeszcze nie miałam okazji go wypróbować) oraz masło kakaowe z dodatkiem masła shea - "przepysznie!" pachnące, w dekoracyjnym, oryginalnym ceramicznym pojemniku - ale o tym innym razem :-) Masełka od Duafe można zamówić tutaj
Za 1 słoiczek 180ml zapłacimy 30 zł, jeśli przekroczymy liczbę 6 słoiczków w jednym zamówieniu - za sztukę zapłacimy wtedy 28 zł, z kolei gdy przekroczymy 10 sztuk - na 1 słoiczek przypadnie 25zł.


Na koniec moi ulubieńcy :-)




*Zastrzegam, że wszystkie ceny, które podałam są aktualne na dzień pisania artykułu czyli 05.10.2014r. i jak wiadomo w zależności od decyzji sklepów w każdej chwili mogą ulec zmianie. 

17 komentarzy:

  1. Ja mam z Pachnącej krainy wersję z piżmem i olejkiem z czarnuszki i jestem zakochana. Zapach przecudny i samo masło genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Do której z opisanych wcześniej sposobów rafinacji zalicza się owa "rafinacja parą wodną" której jest poddane masło shea od fanciszka? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W artykule opisałam najbardziej znane metody rafinacji masła - co nie znaczy, że wszystkie. Myślę, że może tu chodzić o końcowy etap rafinacji alkaicznej (przy użyciu wodorotlenku sodu (który również jest dodawany podczas procesu wytwarzania naturalnych mydeł Aleppo - aby doszło do reakcji zmydlania oleju). Podczas tego etapu jak już wyżej pisałam, masło w oleistej postaci przelewa się do cylindrycznego urządzenia i podgrzewa się do 90 stopni za pomocą pary wodnej – wilgoć odparowuje i pozostała masa staje się "sucha". Jednak są to tylko moje przypuszczenia. Aby mieć pewność należałoby zapytać producenta. W moim poście powołałam się na komentarz dodany przez Mydlarnię u Franciszka pod tym linkiem: http://www.mydlarnia.info/dzikie-maslo-czyli-maslo-shea-bio-200-g-cat-181-id-717.aspx Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Rafinacja parą wodną, to dość "ostry" proces dla każdego tłuszczu. Stosuje się go głównie, aby pozbawić tłuszczu charakterystycznego zapachu. Proces taki to nic innego jak destylacja w temperaturze 200-300 stopni. Na tym (z definicji) polega "rafinacja parą wodną", "deodoryzacja" czy "odwadnianie". Tłuszcze, które mają plakietką "na zimno" są dopuszczone do obróbki max. do temp. 84 st. C. Według mnie, dla tłuszczów spożywczych na przykład nie powinny przekraczać 60 stopni.

      Usuń
  3. Hej :) W czerwcu tego roku szukałam w całym internecie osoby, która testowała masła shea różnych firm i mogłaby je porównać pod względem jakości, ale niestety nic nie znalazłam... Bardzo fajny pomysł, zdjęcia wyraźne, można wybrać produkt, który będzie nam najbardziej odpowiadał, bo jak sama się przekonałam co firma to inne masło. Testowałam już masło z bliskonatury, dermisji i artmade. Pozdrawiam serdecznie!
    p.s czekam na takie porównanie maseł kakaowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, szkoda, że się z terminem pojawienia artykułu nie wpasowałam ;) ale może ktoś inny skorzysta :-) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. A jak oceniasz masło shea z dermisji i artmade?

      Usuń
    3. Na pewno inni skorzystają :) W mojej opinii masło z artmade ma najmniej przyjemną konsystencję (malutkie grudki) i najmniej intensywny zapach, ale za to jest najtańsze. Najlepsze jest masełko z dermisji (po rozgnieceniu grudek uzyskujemy gładką masę), ma intensywny zapach, który z czasem polubiłam ;) Wspaniale nawilża i odżywia. Polecam je wypróbować. Tak się zastanawiam, kiedy Ty te wszystkie masła zużyjesz? :P

      Usuń
    4. haha! też się nad tym zastanawiam :D Dziękuję za Twoja opinię :-)

      Usuń
  4. Kiedy będą nowe posty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie niestety trzeba mieć cierpliwość ;) Jestem dość zapracowaną osobą i jak już znajdę chwilę na pisanie, to staram się dokładnie zgłębić temat :-) W przygotowaniu artykuł o masełku kakaowym na bloga eminaturalna oraz równolegle kolejna część cyklu o naturalnych olejach na blog perfumerii orientalnej Yasmeen :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  5. Masło shea bardzo lubię, szczególnie pod oczy <3

    rzetelne-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uzywam z firmy eiei I jest rewelacyjne. A teraz zamówiłam z calaya. Oba nierafinowane, bezowe, pachnace. Jedno bardziej puszczalska a drugie grudkowane I bardziej zbite.testowalas które z nich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, niestety nie testowałam żadnego z wymienionych przez Ciebie masełek shea. Pozdrawiam

      Usuń
  7. ale świetny blog:) uwielbiam masło shea mam obecnie z olvity :)

    mineralnyswiatkasi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Scarlet :-) dziękuje za miłe słowa ! Pozdrawiam

      Usuń